„Dom smoka”: nowa postać burzy spokój, a corlys znika bez śladu!

Trzeci sezon „Domu Smoka” rozpoczął się obiecująco, oferując widzom szaleńczą mieszankę akcji i intryg. Bitwa pod Gullet to wydarzenie, na które fani „Gry o Tron” czekali z zapartym tchem, a podbój Królewskiej Przystani przez Rhaenyre zapewnił chwilę wytchnienia od politycznych gier. Jednak czwarty odcinek, choć wizualnie imponujący, wprowadza pewien dysonans w narrację.

Ormund hightower – nowy antagonista, czy zagadka na przyszłość?

Adaptacja książki George’a R.R. Martina, „Ogień i Krew”, zawsze była wyzwaniem, a jego unikalny styl, przypominający relację historyczną z perspektywy różnych świadków (w tym dowcipnego błazna, Mushrooma – zdecydowanie moja ulubiona postać), komplikuje sprawę. Nie wiadomo, komu można zaufać, co dodaje całości pikanterii, ale także sprawia, że rozłożenie wydarzeń na cztery sezony serialu staje się problematyczne. W czwartym odcinku tempo zwalnia, a bohaterowie wydają się krążyć wokół siebie bez wyraźnego celu.

Wszystko po to, by poświęcić czas Ormundowi Hightowerowi, nowej postaci, której scenariusz wymaga ogromnej uwagi, jeśli ma on stać się antagonistą sezonu. Problem w tym, że „Ogień i Krew” pozostawia jego charakterystykę w dużej mierze niedopowiedzianą. Dlatego też ten odcinek poświęcony jest głównie budowaniu jego osobowości, motywacji i przedstawieniu go jako poważnego zagrożenia – nawet jeśli na razie wydaje się oderwany od głównych konfliktów.

James Norton, jak zwykle, daje znakomity występ, ożywiając postać, która może okazać się najbardziej ekscentryczna, jaką do tej pory widzieliśmy w „Domu Smoka”. Po wpadnięciu do Tumbletonu, Ormund urządza paradę z nagimi przywódcami miasta, rozważając, kto powinien zasiąść na Żelaznym Tronie (spoiler: nie Rhaenyra). Jak stwierdziła Alicent, Ormund ma „wrażliwość na zapachy” – co jest ewidentne. Zdecydowanie nie pała sympatią do smoków, co, jak wiadomo, w tym serialu jest złym znakiem. Ale pomimo tych wszystkich cech, Ormund pozostaje postacią enigmatyczną.

Corlys znika, daeron jest cichy, a daemon w poszukiwaniu córki

Corlys znika, daeron jest cichy, a daemon w poszukiwaniu córki

Dzięki skupieniu się na Ormundzie, zyskujemy wgląd w jego otoczenie: Daerona Targaryena i jego prawą rękę, Bolda Jona Roxtona. Daeron, jak się spodziewać, jest cichym wychowankiem, nieświadomym potęgi swojego rodu. Bold Jon, z kolei, pomimo imienia, które obiecuję niesamowitą historię, niemal znika z ekranu po każdej scenie. Jednym z nieuniknionych problemów „Domu Smoka” jest to, że skupienie się na relacji Rhaenyry i Alicent często prowadzi do ignorowania znaczenia innych postaci.

Tego, że Corlys Velaryon opuszcza scenę, nie spodziewał się nikt. Zirytowany odmową Rhaenyry uznania jego bastarda za członków rodu Velaryon, postanawia wziąć nogi za pas. Czy to naprawdę wszystko? Sezon 3 mógł dać Corlysowi szansę na walkę o coś, w co wierzy, ale zamiast tego, wycofał się. Daemon, z kolei, wyrusza w poboczną misję do Doliny, gdzie spotyka swoją córkę, Rhaenę, i Sheapstealera. Żyją skrycie w jaskini, zawstydzeni udziałem w śmierci Jace. Daemon nie wie, co robić, poza kłamaniem Rhaenyrze i przedstawieniem jej martwego nikogo.

W Królewskiej Przystani, Rhaenyra zakazuje Ulfowi picia w tawernie, obawiając się, że straci jednego ze swoich Jeźdźców Smoków. Słyszy jednak plotki, że nazywają ją „Królową Bastardów”. Mogłaby być trochę milsza dla tych, którzy latają dla niej na smokach. Hugh, na przykład, jeszcze nie ma gdzie spać. W Harrenhalu, Ser Criston Cole dociera, by odkryć, że Aemond wciąż zaginiony.

Wszystko wciąż się kręci

Wszystko wciąż się kręci

Aegon II, w tym czasie, spotyka się ze swoim smokiem, Sunfyre, który leży martwy w lesie. Cała sytuacja przypomina szachy: pionki przesuwane z miejsca na miejsce. Plan Larysa zakłada niskie profile, aż spotka się z armią Cole'a. Plan Cole'a to walczyć, aż dołączy do armii Aemonda, a następnie połączyć siły z Ormundem i odzyskać Królewską Przystań. To wszystko staje się nieco męczące, zwłaszcza że od dwóch odcinków nie widzimy Aemonda. Czy Mitchell miał inne projekty do realizacji (Saltburn 2??), czy też po prostu czeka w harrenhalской agonii, aż fabuła go dogoni?

Na razie Ormund pozostaje w Tumbletonie, czekając na wieści od Aemonda. Jego żołnierze wywołują tyle zamieszania w mieście, że zajmują cały czas anteny. Jeden z nich atakuje kobietę, żonę Hugh, i zostaje ukarany przez Ormunda. Ten moment jest zbyt wyraźny, przypominając zabójstwo Otto przez Rhaenyre. Ale to także moment, w którym Ormund wygłasza swoje szalone poglądy na tematykę eugeniki, twierdząc, że Targaryenowie są rasą dziką, która tworzyła abominacje, by podporządkować sobie to, co im się należało. „Jesteśmy lepszymi ludźmi”, mówi Daeronowi. „Ale przeciw smokom nie mogliśmy się oprzeć. Bogowie powierzyli wam boską misję. Brutalna kobieta zasiadła na Żelaznym Tronie. To profanacja! Gdzie jest rozum? Gdzie jest przyzwoitość?”

To trochę zbyt nachalne – łącząc Ormunda z sektą religijną, która również odmawia koronacji Rhaenyry. Ale to musiało się udać, aby wzmocnić Ormunda, ponieważ sezon tego wymaga. Po prostu nie wiem, czy historia na to zasługuje. Niektórzy widzowie pragną ciągłych śmierci postaci i nazywają to dobrym tempem. Uważam jednak, że czas pomyśleć o bardziej emocjonalnych aspektach tej historii, niż tylko czekać na to, aż wszyscy się zabijają. Pamiętacie, jak ekscytujące było spekulowanie na temat tajemnicy Białych Wędrowców? Albo jak „Gra o Tron” często znajdowała sposoby na przemianę złoczyńców, takich jak Jaime Lannister i The Hound, w bohaterów, których można poprzeć?

W końcu, jeśli wszystko, co nam pozostaje, to wzajemne zabijanie, to róbmy to po prostu.