Ethel cain na coachelli: dior i grunge w zaskakującej stylistyce
Ethel Cain, artystka, której mroczne brzmienia urzekają fanów na całym świecie, zaimponowała nie tylko swoim występem na Coachelli Weekend 1, ale również wyjątkową stylizacją. Okazuje się, że za kreacjami wokalistki stoi współpraca z samym Jonathanem Andersonem, dyrektorem kreatywnym Diora, co wywołało prawdziwą burzę w mediach społecznościowych.

Od dżinsów z frędzlami do couture – zaskakująca metamorfoza
Podczas pierwszego weekendu festiwalu Cain pojawiła się na scenie w roboczych, postrzępionych dżinsowych kombinezonach, ozdobionych misternymi, perłowymi paskami. Fani, zaintrygowani takim wyborem, szybko zaczęli spekulować, czy artystka współpracuje z domem mody Dior. Okazało się, że ich przypuszczenia były słuszne. Hayden Anhedönia, osoba kryjąca się za persona Ethel Cain, rzeczywiście sięgnęła po pomoc Andersona, by stworzyć unikatowy zestaw. Zaznacza, że kombinezon, choć pozornie prosty, idealnie oddaje ducha Ethel i jej albumu Willoughby Tucker, I Will Always Love You. „To po prostu Ethel i Willoughby – bez zbędnych ozdobników, poza pięknymi, perłowymi paskami” – zdradza w wywiadzie dla Vogue.
Ale to dopiero początek historii! Na drugi weekend Coachelli Cain przygotowała zupełnie inną stylizację. Dior stworzył dla niej długą, czarną suknię z dekoltem kołnierzykiem i rękawami z organzy, ozdobioną płatkami, przypominającymi pospolitą, pogrzebową szatę Ethel Cain. „Sukienka idealnie wpisuje się w oryginalny, pogrzebny styl Ethel Cain, bardziej konceptualna niż narracyjna” – mówi artystka. Do tego dołącza czarny wianek z cyklamenów, nawiązujący do debiutanckiego pokazu couture Andersona.
Co ciekawe, Cain przyznaje, że rzadko angażuje się w świat mody. Jednak spotkanie z Jonathanem Andersonem, którego pokazu couture w styczniu miała okazję uczestniczyć, okazało się przełomowe. „Poznaliśmy się w sposób, w jaki poznaję wszystkich moich ulubionych ludzi – poprzez miłość do naszej pracy” – wspomina Anhedönia. „Opowiedziałam mu o dwóch obliczach Ethel Cain, a on od razu to zrozumiał. To jeden z najsympatyczniejszych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałam i cieszę się, że będę mogła wspominać naszą współpracę.”
Współpraca między Cain a Andersonem to przykład harmonijnego połączenia muzyki i mody, gdzie granice między estetyką a narracją zacierają się, tworząc coś nowego i intrygującego. Anderson podkreśla, że celem było stworzenie czegoś surowego, niemal grunge'owego, zachowując przy tym głos i wizję artystki. To dowód na to, że Moda może być czymś więcej niż tylko ubraniem – może być opowieścią, emocją, a nawet przedłużeniem artystycznej tożsamości.