Duane michals: fotograf, który polował na skarby w kadrze
Śmierć Duane’a Michalsa, mistrza narracyjnej fotografii, to strata dla świata sztuki. Ale jego dziedzictwo, a zwłaszcza sposób patrzenia na fotografię, pozostaje niezwykle inspirujące. Jak tłumaczy Chris Royer, były model i bliski współpracownik artysty, zrozumienie jego metody twórczej wymaga sięgnięcia po termin z języka węgierskiego – „kinscvadászat”, czyli polowanie na skarby. I faktycznie, praca z Michalsem przypominała właśnie taką wyprawę.
Od rysunków akwarelowych do fotografii
Duane Michals urodził się w 1932 roku w McKeesport w Pensylwanii. Już jako chłopiec wykazywał talent plastyczny, a w wieku 14 lat uczęszczał na zajęcia z rysunku akwarelowego w Carnegie Institute w Pittsburghu. Po studiach na Uniwersytecie w Denver i krótkim stażu wojskowym, podjął studia na Parsons School of Design, z zamiarem zostania grafikiem. Jednak podróż do Związku Radzieckiego w 1958 roku odmieniła wszystko. Zafascynowany krajobrazami i atmosferą, zaczął robić zdjęcia, które rozpalają w nim pasję do fotografii. Porzucił marzenia o karierze art dyrektora i skupił się na pracy przed obiektywem – jego debiutancka wystawa w Underground Gallery w Nowym Jorku w 1963 roku pokazała światu jego unikalne spojrzenie.

Johnny cash przez szybę: początek nowego stylu
W późnych latach 60. Michals zaczął współpracować z magazynem Condé Nast, realizując zdjęcia dla prestiżowych tytułów. Jednym z jego pierwszych zleceń było portretowanie Johnny’ego Casha dla magazynu Mademoiselle w 1969 roku. Zamiast typowego portretu, Michals uchwycił muzyka przez okno hotelowego pokoju, włączając w kadr swoje odbicie. To był początek jego charakterystycznego stylu, w którym artysta stawał się częścią obrazu, a fotografia nabierała wymiaru narracyjnego.

„Ojciec fotograficznej narracji”
Philip Gefter, krytyk sztuki, określił Michalsa jako „artystę o znaczącym wpływie”, a jego prace uznano za „początek fotograficznej narracji sekwencyjnej”. Michals, otwarcie homoseksualny w czasach, gdy wielu gejów pozostawało w ukryciu, regularnie współpracował z Vogue w latach 70. i 80. XX wieku. Jego reportaże i portrety, od zdjęć Roberta Redforda i Mii Farrow na planie Wielkiego Gatsby’ego, po ujęcia z pracowni Elsy Peretti, stanowią świadectwo jego wszechstronności.
Kreatywna awantura w vogue
W 1976 roku Michals stworzył dla Vogue dwie zupełnie odmienne sesje zdjęciowe, prezentujące wiosenne i jesienne kolekcje. W przypadku sesji wiosennej, Michals zaproponował pomysł przedstawienia modelek jako „pracujących kobiet”, a idealnym miejscem do tego okazała się sala planowania w redakcji Vogue. Najbardziej zapadający w pamięć obraz przedstawia Chrisa Royera i inną modelkę przeglądających diapoztywy 35mm, podczas gdy w tle przemyka zatroskana pracownica redakcji – zapowiedź tego, co Michals miał w planach na sesję jesienną. Ta ostatnia, zrealizowana w legendarnej pracowni Edity Sherman w Carnegie Hall, była prawdziwym majstersztykiem. Michals, z charakterystyczną dla siebie demurem i determinacją, zorganizował grupę modeli, tworząc na planie zdjęciowym atmosferę przypominającą powolny, wirujący karuzelę.
Emocje i energia w studiu
Użycie długiego czasu naświetlania, które powodowało subtelne rozmycie, nadało zdjęciom energię i emocje, rzadko spotykane w studijnej fotografii modowej. Jak wspomina Christiaan, stylist fryzur, początkowo panowała pewna nerwowość, gdyż Michals nie był typowym fotografem modowym. „Ale”, dodaje, „wszyscy wyczuli, że biorą udział w czymś wyjątkowym”. Michals udowodnił, że potrafi zręcznie poprowadzić dużą grupę modeli, tworząc spójną i dynamiczną kompozycję. Jego zdjęcia z tego okresu, prezentujące kolekcje takich projektantów jak John Anthony, Geoffrey Beene i Valentino, na zawsze zapisały się w historii fotografii mody.
Śmierć Duane’a Michalsa to koniec pewnej epoki, ale jego wpływ na sztukę fotografii będzie odczuwalny przez kolejne pokolenia. Jego polowanie na skarby w kadrze pozostaje inspiracją dla wszystkich, którzy wierzą w siłę opowiadania historii za pomocą obrazu.
n